
jednego z moich linorytów



jeden z wielu zaskakujących elementów wystawy April Waves




proces twórczy w samym sercu wydarzenia

w ogrodzie za willą – natura jako galeria


towarzyszyły wieczorowi pełnemu sztuki i inspiracji

dobra energia i ludzie, którzy potrafią się nią cieszyć.

Mandala potrafi przyciągnąć uwagę i skłonić do
chwili refleksji – tak jak ten widz.

morze, plaża i ludzie tworzą razem z wystawą
wyjątkową atmosferę wyspy.


działo przy moich linorytach.

przy wystawie.


tworząc atmosferę, której długo się nie zapomina.












April Waves – Gdy Sztuka Spotyka Tropikalny Raj
Chaloklum, Koh Phangan – 31 marca 2023
Czasami wystarczy jedna fala, by wszystko się zmieniło. W tym przypadku była to April Waves – pierwsza na Koh Phangan międzynarodowa wystawa pop-up, która zamieniła malowniczą willę nad brzegiem morza w epicentrum artystycznego spotkania kultur.
Willa na końcu świata, sztuka bez granic
Wyobraźcie sobie modernistyczną willę w Chaloklum – białe ściany, wielkie okna, a za nimi nieskończoność morza i szum fal. To tu, z inicjatywy Art ติดเกาะ Market i pod kuratelą Anong Khamjeen, spotkali się artyści z pięciu krajów: Tajlandii, Ukrainy, Rosji, Chorwacji i Polski.
Nie było to zwykłe otwarcie wystawy. To była celebracja różnorodności – moment, gdy sztuka staje się uniwersalnym językiem, który mówi głośniej niż słowa.
Moja Andromeda w tropikach
Miałem zaszczyt zaprezentować 30 linorytów z cyklu „Zderzenie z Andromedą” – grafiki, które powstały w zupełnie innym klimacie, a tu nabrały nowego życia. Minimalistyczne formy, gra światła i cienia, abstrakcja spotykająca krajobraz – wszystko to współgrało z otoczeniem w sposób, którego się nie spodziewałem.
Reakcje były intensywne i szczere. Ludzie zatrzymywali się przed pracami, pytali o technikę, dzielili się wrażeniami. Okazało się, że linoryt potrafi mówić po tajsku, rosyjsku i chorwacku – wystarczy dać mu odpowiednią przestrzeń.
Wieczór, który stał się legendą
Gdy słońce zaczęło się chylić ku horyzontowi, przestrzeń wypełniły dźwięki setów DJ które nadały wystawie wyjątkowego rytmu, tworząc atmosferę, której długo się nie zapomina. Muzyka płynęła jak fale, a wystawa przekształciła się w spontaniczne święto życia i kreatywności.
Nie było tu miejsca na snobizm ani sztuczność. Ludzie różnych światów – stali bywalcy wyspy, miłośnicy sztuki, ciekawscy przechodnie – spotykali się w jednym miejscu, rozmawiali, dzielili wrażeniami i wspólnie chłonęli atmosferę wystawy. Wszystko to pod rozgwieżdżonym, tropikalnym niebem – bez pozowania, za to z prawdziwą radością bycia razem.
Fala, która zostaje
April Waves udowodniła coś fundamentalnego – że sztuka naprawdę potrafi łączyć. Ponad językami, kulturami, ideologiami. To była fala, która nie uderza, lecz otula. Fala, która nie znika po dotarciu do brzegu, ale zostaje – gdzieś głęboko w środku.
Dla mnie ta noc była więcej niż pokazem prac. To był dowód, że sztuka to mosty, nie mury. Że można stworzyć coś pięknego z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkałeś, w miejscu, które widzisz po raz pierwszy.
Epilog pod palmami
Gdy ostatni goście odchodzili, a dźwięki morza mieszały się z ciszą tropikalnej nocy, pomyślałem o tym, jak bardzo potrzebujemy takich momentów. Momentów, gdy sztuka przypomina nam, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy połączeni.
Wielkie dzięki dla Pameli za te świetne zdjęcia – bez nich ta noc byłaby tylko mglistym wspomnieniem!
Do zobaczenia na kolejnych falach.
Bartek
PS. Film promujący wydarzenie możesz zobaczyć na fb klikając TU
Cykl „Zderzenie z Andromedą” jak i inne grafiki można oglądać w zakładce pracownia artystyczna. Jeśli planujesz podróż na Koh Phangan, koniecznie sprawdź, co dzieje się w lokalnej społeczności artystycznej – to miejsce pełne niespodzianek.
